czwartek, 22 maja 2008, 19:24:57

Pomyśl...

Powrót po latach.
Niemożliwe. A jednak, prawdziwe.

całe życie grasz

Przez ten czas nie pisałam. Nie chciałam? Bardzo możliwe. Może po prostu bałam się zamieścić to w internecie? A może po prostu chciałam się uwolnić od tego całego blogowania? Chyba tylko Bóg to wie...

co Ty z tego masz?

Pisałam ostatni raz w styczniu. Od tego czasu tyle się zmieniło... Są rzeczy o których nie chciałam pisać. Teraz, nie muszę już ich ukrywać. To bez sensu. Może ktoś to przeczyta i nie popełni w życiu takich błędów jak ja.

tylko fałsz

Nie wiem czemu, ale muszę zacząć od nieznajomego Pana S. W sumie to wszystko, całe bagno w moim życiu, było (i jest?) przez niego. Jebana szmata.
Wszystko w znajomości z nim było dobre do momentu, jak zaczął mnie robić w ch*ja. Czyli mniej więcej w styczniu, tyle że '07. "Agusia"... Potem było jeszcze więcej tych panienek. W tym "Mielonka"-panna ze zdjęcia.
Bawiliśmy się w kotka i myszkę przez jakieś osiem miesięcy, choć nasza znajomość trwała tylko o dwa dłużej. Te cholerne osiem miesięcy w których płakałam, cierpiałam jak nigdy. I robiłam rzeczy, których nigdy w życiu bym nie zrobiła.
Koleś bawił się mną. A ja, głupia, wierzyłam w to, że będzie dobrze. Miałam maskę zamiast twarzy, uśmiechem przykrywałam smutek i żal. Ludzie nie reagowali na to co się dzieje, nie wiem czemu, wierzyli mi, że rzeczywiście nic dla mnie nie znaczy. Ha ha. Dobre sobie...

cała prawda Cię omija

Nie powiedział mi nigdy, kim dla niego byłam. Chyba jedynie panienką którą mógł z czystym sumieniem traktować jak szmatę. Na której mógł się wyżyć. Nic więcej. Cóż, czasem serce jest ślepe.
Wierzyłam, że to tylko jego chwilowe humorki, nic wielkiego. Niestety, a może na szczęście, myliłam się.
W tym czasie odkryłam, kto jest moim prawdziwym przyjacielem.
Zaczęłam się ciąć. Kłótnia z matką, kłótnia z S. i do tego, tego samego dnia, problemy w szkole, przeciążyły mnie. Maj '07...
Pozostała po tym tylko jedna blizna na lewym nadgarstku. Po innych śladach już nie ma śladu.
Po jakimś czasie dowiedziała się o tym pedagog i psycholog ze szkoły. Została w to wciągnięta też moja wychowawczyni i matka. Zaczęło być kolorowo...

Całe życie grasz

Rok szkolny się skończył, zdałam do drugiej gimnazjum. Hah, piękny wiek. Miało być tak pięknie. W końcu. Chuj, a nie pięknie. Znowu się myliłam.

co Ty z tego masz?

Wakacje w Klępsku, częste odwiedziny Sulechowa. Zajebiście. Zaufałam nie tej osobie co trzeba. Chciałam poczuć się starsza, a przepłaciłam to prawie swoją cholerną cnotą.
Rada na przyszłość? Mając 14 lat, nie mów, że masz 17 facetowi, który ma 22. Chyba, że chcesz, żeby wódka, wino i dwa piwa wypite przez niego... Odbiły się na Tobie.
A po tym? Wstręt do siebie samej. Chciałam zmyć to z siebie... Miałam przez pewien czas wstręt do facetów. Bałam się że kolejny będzie taki sam? Możliwe. Wiele razy płeć męska mnie krzywdziła. Ale to nie było nic wielkiego. Złość, chwila płaczu i przechodziło. To nie było to samo...
Nie wierzyłam matce, nie wierzyłam kuzynce, żyłam podnieceniem, że starszy i to o tyle, koleś zwrócił na mnie uwagę. Gówno prawda. Chciał mnie tylko przelecieć.

sam wiesz

Tak w ciągu kilku miesięcy spieprzyłam sobie życie.
Dzieki osobie, która na mnie doniosła, prawdopodobnie szanownej pani pedagog/psycholog, miałam przesrane. Ciągłe rozmowy, zero zaufania, zrozumienia, nudne powtarzanie "nie jeden facet jest na świecie!"..
W końcu nadszedł upragniony rok szkolny. Szczerze? Miałam nadzieję, że to się skończyło. Koleś odszedł ze szkoły, przestałam się ciąć. Koniec, już, finisz. I tyle. Ta. jasne. To było by zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.

Pomyśl...

Przyjebali się do mnie z powrotem jakoś w październiku, listopadzie. Chodziło o oceny. Że pogorszyłam się. Że zawalę szkołę. Że wszystko się pieprzy.
Miałam trzy zagrożenia. Ja, dziewczyna mająca dobre stopnie w podstawówce, dość dobre w pierwszej klasie, miałam nagle prawie same gołe laski z trzech przedmiotów.
Nauczyciele chyba wiedzieli, co się ze mną działo. Poprawiłam wszystkie zagrożenia.
Ale kochana pani pedagog musiała mi dojebać.
Dostałam kuratora. Bo kurwa nikt mi nie uwierzył, że sama sobie poradzę. Bo chcieli mi pomóc. Szkoda, że nie wiedzieli, że tylko pieprzą mi życie. Znowu. Bo kiedy nagle zaczynało być dobrze-ktoś mi wszystko chrzanił.
Nie mogłam się już ciąć. Zbyt duża ochrona. Zbyt duże zainteresowanie moją oceną.
Wszyscy mówili mi, ze nie zdam, że będę mieć jeszcze gorsze problemy. Ktoś coś mówił nawet o poprawczaku. Nie wierzyłam. Żyłam własnym życiem, ciągle grając. Nikt tak na prawdę nie wiedział, co się ze mną dzieje. Nawet w szkole miałam ze sobą żyletki...

dobrze byłoby uruchomić sny

To było jak uzależnienie.
Każda ból, każdy strach, po prostu wszystko chciałam wyładować na sobie. Nie chciałam wybuchać przy innych. Żyletka była moją przyjaciółką. Nie bałam się tego, że kiedyś mogę zbyt mocno przejechać nią nad żyłą. I rozwalić ją. Wykrwawić się. śmiałam sie z tego. Zachowywałam się jakbym była obłąkana. Walczyłam z diabłem o życie...
Popadłam na krótki czas w anemię. Nic nie jadłam, chudłam, do tego miałam początki depresji. Miałam lekki sen, nie wysypiałam się. Nie chciałam nic jeść, żyłam tylko na wodzie. Srałam na życie, odwracałam się od bliskich mi osób. Bunt młodzieńczy? Skutki uboczne chorej miłości. Albo pojebanej młodości.

może los Ci będzie sprzyjać

W końcu poznałam kogoś. Ci, którzy mnie znają wiedzą, o kogo chodzi. Mój kochany M.
Powiedziałam mu o wszystkim, wiedział o każdym moim problemie. Mimo to się ode mnie nie odwrócił. Przyszedł, gdy najmniej się tego spodziewałam. Miałam dość facetów, za bardzo mnie ranili przez tyle czasu. Uczył mnie delikatności, czułości, pokazywał na nowo, co to świat. Zaufałam z powrotem mężczyźnie.
Prawdziwy powód, dla którego przestałam się ciąć? Powiedział mi, że o ile się potnę, to nie będziemy razem. To jedyna rzecz, której tak na prawdę nie toleruje.
Tyle razy chciałam po raz kolejny zaprzyjaźnić się z żyletką. Jednak to jedno zdanie powstrzymywało mnie zawsze. Tak jest do tej pory.

całe życie grasz

Jestem z nim od 21.11.07. Na dzień dzisiejszy-ponad siedem miesięcy.
Od tej pamiętnej daty nie utrzymuję kontaktu z S. Zakończyłam z nim znajomość, po raz pierwszy to ja to zrobiłam. Czemu? Tylko ze względu na M. Jestem z nim zajebiście szczęśliwa, wiem, co to jest prawdziwe, szczęśliwe życie. Nie oddałabym dni spędzonych z nim, za nic. <3
S. ma dziwny charakter, przez który umie zrobić z człowiekiem różne dziwne rzeczy. Nie żałuję, że ta znajomość się skończyła.
Jak mała gąsienica zmieniająca się powolutku z motyla, ja powracałam do życia. Nikt nie wie, ile łez wylałam, ile nocy zawaliłam i ile wycierpiałam w tym czasie. Przez te cholerne półtora roku.

gdzie masz swoja twarz

Czemu to napisałam?
Może ze względu na to, żeby ktoś, kto to przeczyta nie popełnił tych samych błędów.
Może po to, by niektórzy zastanowili się nad sobą.
Może żeby ludzie zrozumieli, co im się może stać przez chwilę nieuwagi i złe spojrzenie na niektóre sprawy.
A może po prostu chciałam w końcu to z siebie wyrzucić.

Nie wiem,kiedy napiszę znowu.
Buziak, kochani. :*
no gdzie?
komentarze [23]

~~*~~




Lay by Vega for MPage
photo: Seanfl

About...

Blog istnieje od 17.08.2006 i od tego czasu weszło na niego osób. Pierwsza nota została napisana 19.08.2006. Prowadzi go Ona, która jest {akcja}. Możesz ją Poznać a potem Ukochać.

GBook...

Write.
Look.

Enter...



Archiv..

2006
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (5)
listopad (2)
grudzień (6)

2007
styczeń (4)
luty (4)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (2)
wrzesień (1)
październik (1)

2008
styczeń (1)
maj (1)
październik (1)



Lovely...



Support...