środa, 28 lutego 2007, 19:45:29
'Dwie strony życia'
To jest prawdziwy przekaz...

I znów przynudzam.
Przykre.

...rymowanego słowa...

Jakoś leci. W szkole da się przeżyć. Poza 'wejściówką' z fizyki. Ale to taki mały, nie istotny szczegół. :) Propo's szkoły- nasz 'nowy' kochany kolega Maciuś był dziś w szkole. Cud nad Wisła po prostu... I tak nadal nic nie wiem o nim, poza tym, jak się nazywa, że miał 2 z matmy i że przyszedł z Różanej. Eh... Inne lekcje? no comment po prostu... Skończyliśmy omawiać "Zemstę" A. Fredry, to musimy zabrać się na "Romea i Julię". Do 20.03 mam ją przeczytać! I jeszcze jakąś książkę o np Zakonie Krzyżackim na min 200 str! Przecież to chore...

Prawdzie przesłanie..

Jaka pogoda... Brr. Nie lubię tej pory roku. Nie dość, że muszę się wbijać w grube ciuchy, to jeszcze męczę się później z ich zdjęciem. Ja chcę lato...! Albo przynajmniej niech będzie cieplej. I nie będzie tego deszczu... I resztek śniegu. I <3 Lato!

...więc zaczynam od nowa...

Z S. w porządku :) Nareszcie! Już myślałam, że sie nigdy nie ułoży. Ale juz nic nie mówię, że się układa, czy nie układa, bo ostatnim razem wykrakałam i dzień po napisaniu noty był.. niezbyt przyjemny zgrzyt. Tak więc- oficjalna wersja- jest dobrze, ale nie wiem, jak będzie dalej. ;)

To jest prawdziwy przekaz...

'Hej kolęda, kolęda!' Tak. Kolęda. Była wczoraj. Modliłam się tylko, żeby nie przyszedł do mnie ksiądz, który mnie uczy. Jakoś wystarczy mi to, że widzę go dwa razy w tyg. na lekcjach, raz na mszy i jeszcze w inne dni w szkole. To jest straszne... Ale cóż, skoro On wyjeżdża nam z tekstem 'Uspokójcie się, zwracam Wam uwagę po raz ostatni', gdy jesteśmy cicho, to sorry... Chyba wielką sympatią Go darzyć nie będę.
Post. Czemu w tym czasie nie można robić imprez? Znaczy..Można. Ale nie powinno się. Eh. A ja tak marzę o jakiejś dyskotece... Noo, albo chociaż o małej imprezce u kogoś! Ale muszę wytrzymać... Do kwietnia.

...rymowanego słowa...

Taak... A Blogi się rozwijają ;) Zapraszam na nie serdecznie. Heh
Trzymajcie się ciepło ;)

Prawdziwe przesłanie, więc, więc ...
komentarze [7]

~~*~~


sobota, 24 lutego 2007, 18:59:42
'Say it right...'
Oh You don't mean...

'Kiedy płynę, płynę... '
Eee...
To już przeterminowane.

...nothing at all to me...

Sobota. Jak ja kocham [ironia] ten dzień. Sprzątanie nie wychodzi mi na dobre. Wręcz przeciwnie, następnego dnia jest jeszcze większy bałagan. Ale cóż poradzić?
Przynajmniej moje chomiki się nie muszą martwić o porządek w klatkach... Szczęściary.

No, You don't mean...

Kurs do apteki. Ja wyzdrowiałam, mama i babcia są chore. Ironia losu. Eh. Noo cóż.
Jeden plus, że spotkałam Monikę. Przynajmniej nie musiałam zasuwać przez osiedle sama. Zwłaszcza w taką pogodę. Ziimno. Mroooźno. Mając na sobie trzy warstwy bluz i na to kurtkę, zmarzłam.
Nienawidzę zimy.

...nothing all to me...

Tak sobie siedzę i myślę o swojej klasie...
W Walentynki przyszedł do nas 'nowy'. Maciek G. x) Wszystko ładnie, pięknie, gdyby nie fakt, że koleś nie łapie kontaktu z klasą. Ale znajomości w drugich i trzecich klasach ma. :/
Nikt nie ma jego nr gg lub kom... Eh. Wątpię, żeby to się szybko zmieniło. Najgorsze jest to, że wiele osób ma wrażenie, że jest w naszej klasie, tylko dlatego, że został karnie przeniesiony z Różanej do nas. Ale czemu do mojej klasy?!

But You got what it takes...

Propo's szkoły... Dzieje się coś dziwnego. Nauczyciele (niektórzy) chodzą przewrażliwieni... Do szafek można iść tylko z nauczycielem i tylko przed i po lekcjach... Ochroniarze są sztywni i nie dają nam dojść do słowa..Nie ufają nam, gdy mówimy, do której klasy chodzmi. Eh...

...to set me free...

Piszę wiersze. Niemożliwe? A jednak. :)
Odkopałam stare, z wakacji i piszę dalej... Jakoś idą. Piszę co czuję..Co myślę. Osobiście one mi się nie podobają. Ale kazdy ma inny gust. Wkładam w nie wiele serca... Mam nadzieję, że to widać. :)

Oh You could mean...

1600 odwiedzin. Dziękuję za tak wysoką statystykę.
Oczywiście, wiem, że są blogi, które w krótszym czasie dorobiły się wyższej, ale ja nie lubię chodzić po blogach i pisać komentarzy typu "Cześć! Fajny blog, wpadnij do mnie!"... Of course, czasem chodzę, ale komentuję tylko te, które na to zasługują ;)

...everything to me...
komentarze [6]

~~*~~


środa, 21 lutego 2007, 19:09:25
'Kolejny raz..'
Boga klnę...

No cóż. Czas płynie. Ja razem z nim.
"Lecę, bo chcę"? Nie. Lecę, bo muszę. Bywa...

...bo On mi Cię zabrał

W szkole w porządku.
Byłam dziś na jakimś spektaklu pt. "Przerwany Lot", mówiącym o tym, ze przez picie można stracić wszystko to, co dla nas najważniejsze. Nie musiałam iść na to, by o tym wiedzieć, ale pomińmy ten fakt. Po godzinie siedzenia, bo tyle to trwało, tyłek bolał mnie strasznie. Ale czego się spodziewać za 12zł ;)

On to wie...

W niedzielę była imprezka. U Ani Rrr. Oczywiście poszłam na nią...
Wszystko było w porządku, póki A. się nie obraziła na większość tych, którzy byli obecni. Ale cóż, jej sprawa. Było miło. Przynajmniej częściowo. Skończyło się tym, że A. wyszła obrażona z K. do domu, chwilę później ja z P. a gdy wychodziłyśmy, D. z W. się ubierali. No cóż.

...gdzie Ty tam ja...

Jestem choora... No, może nie aż tak, że leżę w łóżku z temperaturą 40 stopni, przykryta toną kołder, kocyków z milionem tabletek, syropików koło łóżka. Boli, a dokładniej bolało gardło. Katar? Owszem, jest... W sumie, to teraz już raczej jestem bardziej zdrowa, niż byłam w niedzielę na imprezcę ;)

Jednak chcę...

Ekhm... Dość drażliwy temat... A mianowicie chodzi o S. ;]
W piątek zagadał do mnie w szkole. A dokładniej w sklepiku, gdy byłam z Anią Rrr. Pytał się, czemu się w ogóle nie odzywam do niego. Straszne. Najgorsze było to, że mnie zatkało i mówiłam cichutkim, niepewnym głosikiem... A to w ogóle do mnie nie podobne. Ekhm. Cóż.
W sobotę gadaliśmy na Gadu. Spędziłam miłe 2h bez kłótni. 2h rozmowy.
A od poniedziałku... Jest tak, jakby nic się nie stało. Jakby ktoś wyciął z naszego życia ostatni miesiąc..No, niecałe półtora. Dopiero, kiedy zaczęłam go totalnie olewać w szkole-nie witać się, nie odzywać, totalnie unikać jakiegokolwiek kontaktu...(ma zwyczaj obijania się o mnie, gdy przechodzę), a później mówienia o nim z łaską przechodząc obok, mając nienawiść w oczach... Chyba zrozumiał co zrobił. No i złapał kontakt w sklepiku. I od tamtego czasu jest zupełnie inaczej. Może nie chce, żebym go olewała. Nie wiem.

...by było inaczej...

W sumie cieszę się, że W Końcu jakoś się zaczyna układać.. Staram się zachowywać jak by nie było tych kłótni... I tej całej, przykrej reszty... Ale nie umiem. Niestety. W końcu widzę, jak na mój widok się uśmiecha, a nie na smutek i żal w oczach...
Przykro mi, ale dla nikogo nie jestem sweet jeśli mnie zranił i przez niego płakałam. A niestety, przez S. płakałam. I to nie raz. Ekhm.. Nie ważne zresztą. Przynajmniej zobaczył, że nie zawsze jestem taka miła i ulegam, ale że umiem też pokazać pazurki i totalnie olać gostka. Sam tego chciał. A ja za punkt honoru postawiłam sobie to, ze się pierwsza nie odezwę. I tego nie zrobiłam. I bardzo dobrze. ;)
Potwierdzam tylko to, że...:

Obsesję nie miłość dał...
komentarze [13]

~~*~~


poniedziałek, 12 lutego 2007, 18:50:17
'Last Goodbye'
This is my last goodbye...

No cóż.
Życie płynie, a ja razem z nim.
Powolutku, pomalutku.... Jakoś.

...'cause I need you so...

W szkole..? Dobrze. Pierwszy dzień po feriach. Dało się przeżyć.
Poza fizyką, ale to raczej wiadome... Muszę zrobić kolejny referat. O księżycu tym razem. Muszę obserwować go przez 28 dni. Jasne. Rwę się :/
...My last goodbye no wonder why...

Pojutrze Walentynki. Nie lubię ich. Może dlatego, ze zawsze jestem w nie sama? Wróć. Z przyjaciółmi. Ale mi chodzi o chłopaka ;) No cóż.
Przejrzałam dziś karteczki, które dostałam w zeszłym roku... Dużo nie było. Fakt faktem... Ale zawsze miła pamiątka i wspomnienie starej klasy jest.

...You give life a meaning...

Obcięłam włosy. Znaczy... Podcięłam. Sama. Z własnej, nie przymuszonej woli. O.
Nie wiem, po co to piszę. Chyba tylko po to, że się nudzę. Ale cóż. Czasem tak bywa.

...You fill me with hope...

Walentynki. No tak. Poczta walentynkowa. Jutro. Tak jakby miałam coś napisać niektórym. Ale co... To nie wiem. "Kocham Cię"? Bez szans. "Lubię Cię"? Zbyt błahe, ogólne. Niestety, jak mam coś pisać, zwłaszcza, na Walentynki, muszę napisać coś szczerego, od serca. A akurat dziś nie mam na to 'weny'...

...A world full of reasons...

A z S... Eh. Wczoraj dowiedziałam się, że 'obojętne mu jest' to, czy będziemy utrzymywać tą znajomość, czy nie. Ekhm. Noo cóż. Jego sprawa.
Monia obserwowała Go, jak przechodziłyśmy obok niego... Fakt faktem, obserwował mnie. Łaskawie odpisał na dośc..Złośliwego SMSa. No ale cóż.
Honor mam i jeśli on odejdzie-będę iść dalej z podniesioną głową. A jesli będę płakać... To nikt o tym nie będzie wiedzieć.

...That's why I call it my last goodbye.
komentarze [8]

~~*~~




Lay by Vega for MPage
photo: Seanfl

About...

Blog istnieje od 17.08.2006 i od tego czasu weszło na niego osób. Pierwsza nota została napisana 19.08.2006. Prowadzi go Ona, która jest {akcja}. Możesz ją Poznać a potem Ukochać.

GBook...

Write.
Look.

Enter...



Archiv..

2006
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (5)
listopad (2)
grudzień (6)

2007
styczeń (4)
luty (4)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (2)
wrzesień (1)
październik (1)

2008
styczeń (1)
maj (1)
październik (1)



Lovely...



Support...